poniedziałek, 20 grudnia 2010

know that you're weaving with my emotional wires.

To nie jest dobry czas, żeby mnie poznawać. Żeby ze mną być.

Dziwi mnie, kiedy ktoś o mnie mówi bo A. wierzy w takie znaki, dziwi, bo przecież ta osoba nie wie, że od jakiegoś czasu - chociaż nie wiem czy są to dni, tygodnie czy już może nawet miesiące - szukam mężczyzny z mojego poprzedniego życia w twarzach innych mężczyzn, tych, których spotykam gdzieś podczas picia kawy na mieście, przeglądania książek w księgarni, kupowania papierosów, i ze zdumieniem odkrywam w tych obcych twarzach te cechy, których szukam.

Znaki, znaki. Chodzę ze słuchawkami i muzyką Thoma Yorke'a w uszach, The Eraser, the more I try to erase you the more you appear, jesteśmy jak dwa punkty migające na jakiejś mapie, powoli zmierzające w swoim kierunku; może to kwestia wyjścia z domu i wrócenia się po zapomnianą parę rękawiczek, może to ta chwila, którą spędziłam na klatce schodowej, przeglądając ulotki reklamowe z nie otwieranej od miesiąca skrzynki pocztowej, może to ten moment, kiedy on zatrzymuje się na chwilę na chodniku, żeby odebrać telefon i już nie przechodzi na zielonym świetle, może to wszystko razem sprawia, że w środę popołudniu, o godz. 17, nagle znajdujemy się razem na tym samym przystanku tramwajowym.

A potem kawa, papieros, czemu, czemu nadal jesteś tym samym 31-letnim chłopcem, który wciąż nie wie czego chce od życia, podczas gdy ja tak dokładnie wiem, czego od tego życia na pewno nie chcę.

3 komentarze:

  1. a ja wierzę w znaki, przeczucia...i wiem, że nic nie dzieje się przypadkiem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Twarze... Cechy. Wciąż przeżywam deja vu, ale takich samych oczu i uśmiechu nie znajdę u żadnego mężczyzny. Mnie też ostatnio chcą poznawać - głównie mężczyźni. A ja czuję, że to zły czas - zwłaszcza dla nich. To zły czas na kogoś nowego. Nie chcę krzywdzić. Nie chcę ranić, a gdy godzę się na jakieś spotkanie, wbijam szpilę sobie i im... A myśli wciąż wędrują do Łodzi - do świata tak odległego. Pozdrawiam. Kalakirya.

    OdpowiedzUsuń
  3. że "przypadkowe spotkania są czymś najmniej przypadkowym"... dokładnie tak.

    i to przyglądanie się twarzom obcych mężczyzn i ciarki na plecach, kiedy przez moment jest się całkowicie pewnym, że skądś zna się to spojrzenie, ten uśmiech, chwilę potem obrywa się rzeczywistością po twarzy. nie to jednak nie to, tramwaj nie będzie czekał.

    OdpowiedzUsuń