sobota, 13 sierpnia 2011

and now I speak to you, are you in there.

Ludzie sypiają ze sobą, nic ekscytującego. Zdjąć przed kimś ubrania i położyć się na kimś, pod kimś lub obok kogoś to żaden wyczyn, żadna przygoda. Przygoda następuje później, jeśli zdejmiesz przed kimś skórę i mięśnie i ktoś zobaczy twój słaby punkt, żarzącą się w środku małą lampkę, latareczkę na wysokości splotu słonecznego, kryptonit, weźmie go w palce, ostrożnie, jak perłę, i zrobi z nim coś głupiego, włoży do ust, połknie, podrzuci do góry, zgubi. I potem, dużo później zostaniesz sam, z dziurą jak po kuli, i możesz wlać w tą dziurę dużo, bardzo dużo mnóstwo cudzych ciał, substancji i głosów, ale nie wypełnisz, nie zamkniesz, nie zabetonujesz, nie ma chuja. (Jakub Żulczyk Ślepnąc od świateł)
Ciągle jeszcze nie wiem, jakie znaczenie miała tamta wiosna, pisze Ingeborg Bachmann w jednym z listów do Paula Celana, i właśnie to zdanie powoduje, że zamiast odstawić tę książkę na półkę natychmiast ją kupuję.

(can't stop what's coming
can't stop what is on its way)


5 komentarzy:

  1. Ten fragment Żulczyka rozsypał mnie kompletnie. Muszę przeczytać tę książkę. Cała jest taka dobra?

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasem mam kłopot z podpisywaniem się tutaj. Ściskam - ewelina

    OdpowiedzUsuń
  3. @E. to nie jest książka, tylko opowiadanie. żulczyk ma swoje momenty, choć w całości bywa czasem niestrawny.
    ale za to "malina" bachmann - uczta. przeczytaj koniecznie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy ta książka jest gdzieś dostępna do przeczytania w sieci? jeśli tak to proszę o link:)

    OdpowiedzUsuń
  5. nic mi na ten temat nie wiadomo.

    OdpowiedzUsuń