To dziwne, tak dobrze mi znane, a jednak tym razem zbyte machnięciem ręki, uczucie znajdowania się w niewłaściwym miejscu z niewłaściwą osobą. Piątkowy wieczór w towarzystwie kogoś, kto zupełnie nie rozumie mojego totalnego zachwytu nad tym filmem. Później - kilka papierosów wypalonych po raz pierwszy od długiego czasu i to ukłucie gdzieś w środku przypominające, że z doskonałą wręcz precyzją wbijam sama sobie szpile prosto w serce.
Niesamowity klimat i kapitalna muzyka! :-)
OdpowiedzUsuńBardzo! :)
Usuńoglądałam wczoraj.
OdpowiedzUsuńtilda jak zawsze nieziemska, a hiddleston (a raczej adam) skradł moje serce.
cudo.
moje też ;)
Usuń