(Z braku nowego miejsca jeszcze tu chwilę pomieszkam.)
Piosenka, którą umieściłam ostatnio na fb jako podkład muzyczny do dobrze mi dziś ze sobą, rozbrzmiewa dziś z rana w małej kafejce, do której wstępuję po kawę. Jest wpół do dziewiątej, uśmiecham się do siebie, do osoby mnie obsługującej; aż chciałoby się przysiąść w tym miejscu, które mieści ledwie kilka stolików, z tym intensywnym zapachem kawy, przeczytać dzisiejsze Wysokie Obcasy, pogapić się przez okno gdzieś na świat wokół.
Ale nie, trzeba chwycić ten papierowy kubek, szybko podziękować, wybiec, pędzić dalej.
Czerwona sukienka, która wisi w mojej szafie, codziennie przypomina mi o mnie samej sprzed dwóch, trzech lat - przeciwieństwie mnie dzisiejszej, która teraz za nic w świecie nie włożyłaby tej sukienki, nie wspominając o pójściu w niej na wesele.
Zapomniałam oczywiście ostatnio, dopisuję zatem do listy: King Krule 6 Feet Beneath the Moon.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz