piątek, 21 grudnia 2012

the songs that we sing.

Święta. Staram się być gdzieś obok, częściowo nawet mi się to udaje.

Moje spotkania z G. dwa razy w roku stały się już pewnego rodzaju tradycją, wyczekiwanym oderwaniem od rzeczywistości, chwilą, w której odwiedzam rodzinne miasto (które już w żaden sposób nie jest naznaczone niczyją obecnością, bo zmieniło się tak bardzo, że zupełnie nie potrafię w nim odnaleźć śladów dawnej mnie) i po raz pierwszy od dawna zdobywam się na odrobinę szczerości.

Oboje dajemy sobie przyzwolenie na to, by nie udawać ciekawszych i bardziej interesujących ludzi, niż jesteśmy w rzeczywistości.

Życie, które toczy się gdzie indziej.

Po raz pierwszy dociera do mnie, że może pewne pytania tak najzwyczajniej w świecie już na zawsze pozostaną bez odpowiedzi, a moim postanowieniem na nowy rok powinno być zaprzestanie obsesyjnego ich poszukiwania.

2 komentarze:

  1. to o mnie. pytania bez odpowiedzi.
    ten rok, kurwa, był o nich.

    OdpowiedzUsuń
  2. tak, dobrze to znam, niekończąca się historia.

    OdpowiedzUsuń