piątek, 26 października 2012

najdłuższy chillout w mieście.

Coś mi się powoli układa w głowie, jeszcze nie wiem co, ale zaczynam widzieć jakiś zarys. Czegoś sensownego, dobrego, na co czekałam przez ostatni rok.

Miłe uczucie, spotęgowane jeszcze czymś tak banalnym, jak wybieranie książek na podróż, zastanawianie się, którą wziąć ze sobą na tygodniowy, niespodziewany wyjazd w rodzinne strony.

2 komentarze:

  1. W końcu zawsze musi się ułożyć, prawda?
    Mam nadzieję, że zarys niedługo przemieni się w coś prawdziwego.

    OdpowiedzUsuń
  2. oby.
    "W końcu zawsze musi się ułożyć, prawda?" - to samo chciałam napisać w komentarzu u Ciebie, nie wiem dlaczego tego nie zrobiłam.

    OdpowiedzUsuń