Historie, które wracają jak bumerang.
W sobotni wieczór idziemy z M. na spotkanie z grupą znajomych do jednej z knajp serwujących meksykańskie jedzenie, jednocześnie zastanawiając się nad znakiem, który wykonany przez jedną z nas oznaczałby konieczność natychmiastowej ewakuacji z tego miejsca.
Kończy się na tym, że ona wychodzi po dwóch godzinach, ja wychodzę o wpół do drugiej nad ranem, kiedy jesteśmy już ostatnimi osobami siedzącymi przy stoliku zastawionym pustymi już kieliszkami po alkoholu i paczkami papierosów, na które wychodziliśmy co jakiś czas przed wejście do lokalu.
K. po paru kieliszkach wódki siada ze mną gdzieś w kącie i mówi nigdy mi nie powiedziałaś, jak się skończyła ta twoja historia i czy miała jakiś ciąg dalszy, a ja, chcąc się wymigać od odpowiedzi, mówię tylko kurwa, przecież to było kilka lat temu.
Na co ona z pełnym zrozumieniem odpowiada no i co z tego.
Historie, które wracają jak bumerang.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz