poniedziałek, 21 lutego 2011

don't blow your mind with whys.

W przesyłce od A. przychodzą książki po angielsku: ta napisana przez Patti Smith, której się spodziewałam, którą chciałam i o którą prosiłam, i 2 książki Austera, których nie spodziewałam się wcale.

Pierwsza scena Just Kids, w której Smith opisuje dzień, moment, zimny marcowy poranek, kiedy dowiaduje się o śmierci Roberta Mapplethorpe'a, swoją intensywnością przypomina mi początek Nocy wyroczni Austera, w której główny bohater przypadkowo trafia do sklepu papierniczego na Brooklynie. Od pierwszych słów i zdań już wiem, że to jest coś dla mnie, coś, co mnie ze sobą porwie.

Chcę wpuszczać pewnych ludzi do swojego życia i trzymać ich jednocześnie na dystans. Być z kimś jednocześnie z nim nie będąc. Ale przecież wiem, że się nie da.

Mimo wszystko dalej próbuję, nie wiedząc sama po co i dlaczego.

3 komentarze:

  1. nogami i rękami podpisać się mogę pod tym wpuszczaniem i trzymaniem na dystans. dodałabym tylko drażniącą obecność innych, a potem ryk i płacz, jak ich nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  2. i ja mogłabym to samo powiedzieć.

    Przeglądałam ostatnio Album fotografii,a właściwie foto pamiętnik bo są tam ich odręczne notatki Roberta Mapplethorpe'a z czasów kiedy z Patii byli parą i pomyślałam sobie,że jak będę w kwietniu we Wro. to go dla Ciebie przywiozę

    ściskam

    OdpowiedzUsuń
  3. @szumy
    brzmi ciekawie. a "just kids" pochłonęło mnie, fascynująca książka, podoba mi się smith i jej sposób pisania.

    OdpowiedzUsuń