W przesyłce od A. przychodzą książki po angielsku: ta napisana przez Patti Smith, której się spodziewałam, którą chciałam i o którą prosiłam, i 2 książki Austera, których nie spodziewałam się wcale.
Pierwsza scena Just Kids, w której Smith opisuje dzień, moment, zimny marcowy poranek, kiedy dowiaduje się o śmierci Roberta Mapplethorpe'a, swoją intensywnością przypomina mi początek Nocy wyroczni Austera, w której główny bohater przypadkowo trafia do sklepu papierniczego na Brooklynie. Od pierwszych słów i zdań już wiem, że to jest coś dla mnie, coś, co mnie ze sobą porwie.
Chcę wpuszczać pewnych ludzi do swojego życia i trzymać ich jednocześnie na dystans. Być z kimś jednocześnie z nim nie będąc. Ale przecież wiem, że się nie da.
Mimo wszystko dalej próbuję, nie wiedząc sama po co i dlaczego.
nogami i rękami podpisać się mogę pod tym wpuszczaniem i trzymaniem na dystans. dodałabym tylko drażniącą obecność innych, a potem ryk i płacz, jak ich nie ma.
OdpowiedzUsuńi ja mogłabym to samo powiedzieć.
OdpowiedzUsuńPrzeglądałam ostatnio Album fotografii,a właściwie foto pamiętnik bo są tam ich odręczne notatki Roberta Mapplethorpe'a z czasów kiedy z Patii byli parą i pomyślałam sobie,że jak będę w kwietniu we Wro. to go dla Ciebie przywiozę
ściskam
@szumy
OdpowiedzUsuńbrzmi ciekawie. a "just kids" pochłonęło mnie, fascynująca książka, podoba mi się smith i jej sposób pisania.