Nie wiedziałem, że tyle palisz, powiedział mi ktoś kiedyś, przy kawiarnianym stoliku, to było lato, znajduję ślad twoich zębów w obcym mieście, znajduję ślad twoich zębów na swoim ramieniu.
Teraz, w zimie, piję więcej czerwonego wina i mniej spotykam się z ludźmi. Ograniczam spotkania z nimi do niezbędnego minimum, do tych, bez których nie wyobrażam sobie życia i z którymi muszę choć raz na jakiś czas się spotkać. Wymienić wrażeniami z książek, filmów czy seriali, opowiedzieć o swoim życiu, powygłupiać się, wypić alkohol. Zapalić papierosa gdzieś na mrozie.
Wszystkie inne sprawy nagle przestają być ważne, konieczność płacenia rachunków czy comiesięcznej składki ZUS, okresowe dzwonienie do rodziców, żeby uspokoić własne sumienie i stworzyć pozory tego, że interesuję się ich codziennymi sprawami, odbieranie smsów od facetów, z którymi już tak naprawdę nie chce się utrzymywać żadnego kontaktu.
Uporczywie ignoruję pewne elementy rzeczywistości wokół mnie i jest mi z tym zaskakująco dobrze.
Wszystkie inne sprawy nagle przestają być ważne, konieczność płacenia rachunków czy comiesięcznej składki ZUS, okresowe dzwonienie do rodziców, żeby uspokoić własne sumienie i stworzyć pozory tego, że interesuję się ich codziennymi sprawami, odbieranie smsów od facetów, z którymi już tak naprawdę nie chce się utrzymywać żadnego kontaktu.
Uporczywie ignoruję pewne elementy rzeczywistości wokół mnie i jest mi z tym zaskakująco dobrze.
Jakoś dobrze znana mi rzeczywistość...
OdpowiedzUsuńChciałabym móc sobie pozwolić na takie ignorowanie.
OdpowiedzUsuńz tymi spotkaniami z ludźmi mam podobnie jak TY
OdpowiedzUsuń