niedziela, 24 października 2010

you'll always find me in the kitchen at parties.

Może tak właśnie powinien wyglądać każdy weekend, butelka czerwonego wina, film w prawie pustym kinie, nazajutrz kawa w zatłoczonym miejscu i rozmowy po angielsku. Kilka dni wcześniej przypadkowe spotkanie z S. nad rzeką, wiatr rozwiewający włosy, jego szalik, jego dłoń z kubkiem wystygłej już kawy, mój zdziwiony okrzyk co ty tu robisz?

Oczywiście nie ma przypadków.

Nosowska w słuchawkach. Puk.puk smutne i idealne na jesień.

 * * *

stateless matilda
mariusz szczygieł zrób sobie raj
ole christian madsen prague

2 komentarze: