Może tak właśnie powinien wyglądać każdy weekend, butelka czerwonego wina, film w prawie pustym kinie, nazajutrz kawa w zatłoczonym miejscu i rozmowy po angielsku. Kilka dni wcześniej przypadkowe spotkanie z S. nad rzeką, wiatr rozwiewający włosy, jego szalik, jego dłoń z kubkiem wystygłej już kawy, mój zdziwiony okrzyk co ty tu robisz?
Oczywiście nie ma przypadków.
Nosowska w słuchawkach. Puk.puk smutne i idealne na jesień.
* * *
stateless matilda
mariusz szczygieł zrób sobie raj
ole christian madsen prague
Oj, ten wiatr.
OdpowiedzUsuńz "czarnego" poproszę nowego Stasiuka!
OdpowiedzUsuń