wtorek, 21 stycznia 2014

love is to die.

Nowa płyta Warpaint jednak zupełnie nic mi nie robi, nie wiem czy nieuważnie się w nią wsłuchałam, czy może po po prostu moje serce i moja głowa są już zupełnie gdzie indziej, w innych rejonach, gdzieś bliżej nowych Becka i Damona Albarna zapowiadających swoje solowe płyty.




+ bonus track z mojej osobistej ścieżki dźwiękowej ostatnich dni. z płyty sprzed dwudziestu lat.


7 komentarzy:

  1. Mnie też nie grzeje. Chyba coś jest z tą płytą nie tak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może to tzw. grower i zyskuje przy kolejnych i kolejnych przesłuchaniach. nie wiem, jakoś brakuje mi do tej płyty cierpliwości ;)

      Usuń
  2. U mnie ostatnio najpiękniejsza muzyka to muzyka ciszy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, to zupełnie inaczej niż u mnie ;)
      zagłuszam ciszę czymkolwiek się da.

      Usuń
    2. Też czasem tak robię, przede wszystkim w weekendy (żeby zagłuszyć natrętne myśli), ale po całym dniu roboczym, spędzonym wśród ciągle dzwoniących/drukujących/skanujących urządzeń oraz petentów, którzy nieustająco przychodzą i coś pie.......ą, niczego tak nie pragnę w domu jak błogiej ciszy. :-)

      Usuń
    3. a, to się nie dziwię:) ja często pracuję w domu, więc cisza byłaby nie do zniesienia!;)

      Usuń
    4. http://cunningpig.tumblr.com/post/74074920884/chungking-express-wong-kar-wai-1994

      Usuń