Jedyną refleksją, na jaką potrafię się zdobyć po tych kilku - spędzonych gdzieś pomiędzy chodzeniem po szpitalnych korytarzach, piciem niezliczonej ilości kawy i wypalaniem papierosów na chłodnym jesiennym powietrzu - dniach jest to, że dobrze mieć w swoim życiu kogoś, kto wprowadzi się do twojego mieszkania podczas twojej (nagłej) nieobecności jedynie po to, żeby zaopiekować się twoim kotem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz