W piątek jedziemy na trzy dni do Berlina, już się zastanawiam jaką muzykę wziąć ze sobą. Na pewno nie będzie to jedna z jesiennych płyt, które ostatnio wszędzie ze sobą noszę (The Kills Blood Pressures, Anna Calvi One Breath, Isobel Campbell & Mark Lanegan Hawk). Na pewno nie wezmę ze sobą żadnych książek, wyłączę telefon, rzucę w kąt buty na obcasie.
Future starts slow.
Future starts slow.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz