Opowiadania z niedawno wydanego zbioru Munro - Taniec szczęśliwych cieni - wyjątkowo przypadły mi ostatnio do gustu, znów trafiły w swój czas. Podoba mi się pozorna zwyczajność ich bohaterek, emocje kipiące gdzieś pod powierzchnią codziennych, niepozornych zdarzeń.
(Znów śnię o kimś, o kim stanowczo nie powinnam.)
(Znów śnię o kimś, o kim stanowczo nie powinnam.)
Nie lubię, kiedy moje sny zaczynają mi sugerować rzeczywistość, bo czasem daję się nabrać i potem mam wątpliwości czy to, co mi się śniło, wydarzy(ło) się (kiedyś) naprawdę, czy tylko mi się wydaje...
OdpowiedzUsuń