piątek, 18 listopada 2011

true story of what was.

Ktoś prosi mnie, żebym poleciła mu jedną ze swoich ulubionych książek, a ja przypominam sobie, że wszystkie powieści Axelsson przeczytałam jesienią kilka lat temu. 

Tamtej jesieni, której już prawie nie pamiętam, choć czasem wydaje mi się, że wspomnienie jest tak silne, że mogłabym się tylko odwrócić, i poczuć ten znajomy zapach drugiej osoby.

8 komentarzy:

  1. ostatnio podarowałam komuś axelsson na urodziny, bo od razu wiedziałam, że to będzie strzał w dziesiątkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć. Piszę, bo z niewiadomych przyczyn nie mogę subskrybować. Trafiłam przez przypadek - bo używamy tego samego taga na last.fm do tagowania piosenek. Chyba zostanę.

    Do pewnych rzeczy można wracać dopiero, gdy odtaje wystarczająca ilość czasu.

    OdpowiedzUsuń
  3. @not-a-soviet-kangaroo witam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Którą Axelsson lubisz najbardziej?

    OdpowiedzUsuń
  5. I jak, nie mając konta na blogspocie, podpisywać się tutaj w komentarzu? :) E.

    OdpowiedzUsuń
  6. E., klikasz komentarz jako: nazwa/adres URL i wpisujesz swój dowolny nick (niekoniecznie podając adres strony). powinno działać.
    a z książek axelsson najbardziej lubię "dom augusty". to nie tylko moja ulubiona jej książka, ale w ogóle ulubiona i jedna z najlepszych, jakie przeczytałam w życiu. czytałam ją ponownie, po kilku latach, tego lata - nadal tak samo poraża.
    :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Rasp, czytałaś "dom augusty" w wersji polskiej czy przekładzie angielskim? da się taki kupić? czytam Cię zawsze. :-*

    OdpowiedzUsuń
  8. @katkaj czytałam w wersji polskiej, w świetnym tłumaczeniu katarzyny tubylewicz. nic nie wiem o przekładzie angielskim, choć pewnie takowy istnieje.

    OdpowiedzUsuń