poniedziałek, 3 października 2011

and you may ask yourself, well, how did I get here?

Dwa dni w Anglii, przywieziona stamtąd nowa powieść Jeffrey'a Eugenidesa, słońce i bluzki z krótkim rękawem w Londynie pierwszego dnia października oraz dowód na moje totalne zidiocenie na stacji metra King's Cross.

Powinnam sobie wymazać pamięć jak bohaterowie Eternal Sunshine of the Spotless Mind, w przeciwnym razie już zawsze z taką intensywnością będę przyglądać się obcym facetom, którzy przypominają mi kogoś, o kim już dawno powinnam zapomnieć.

Tak, wróciłam jeszcze bardziej zniechęcona do własnego życia i samej siebie.

2 komentarze:

  1. zazdroszczę Anglii.
    też jestem zniechęcona. moje nastroje zmieniają się ostatnio z minuty na minutę.

    OdpowiedzUsuń
  2. londyn zachwyca. chcę tam wrócić.

    OdpowiedzUsuń