Dwa dni w Anglii, przywieziona stamtąd nowa powieść Jeffrey'a Eugenidesa, słońce i bluzki z krótkim rękawem w Londynie pierwszego dnia października oraz dowód na moje totalne zidiocenie na stacji metra King's Cross.
Powinnam sobie wymazać pamięć jak bohaterowie Eternal Sunshine of the Spotless Mind, w przeciwnym razie już zawsze z taką intensywnością będę przyglądać się obcym facetom, którzy przypominają mi kogoś, o kim już dawno powinnam zapomnieć.
Tak, wróciłam jeszcze bardziej zniechęcona do własnego życia i samej siebie.
zazdroszczę Anglii.
OdpowiedzUsuńteż jestem zniechęcona. moje nastroje zmieniają się ostatnio z minuty na minutę.
londyn zachwyca. chcę tam wrócić.
OdpowiedzUsuń