czwartek, 23 czerwca 2011

meeting in the aisle.

Absurdalność pewnych sytuacji dociera do mnie dopiero po pewnym czasie, po kilku kieliszkach czerwonego wina.

Dziś, nagle, myślę o tych wszystkich rzeczach, które otrzymywałam i dawałam jako prezenty; o tych przedmiotach, które trafiały z rąk i do rąk różnych mężczyzn w moim życiu. Gdzie się podziały te nagrywane płyty, te książki z dedykacjami, z okrzykami musisz to przeczytać, posłuchać, obejrzeć, te egzemplarze, które potem wyrzucałam ze swojego mieszkania. Gdzie teraz, w czyich rękach, jest Miłość w czasach zarazy Marqueza?

1 komentarz:

  1. moja Milosc stoi na polce. pewnie jest jakze rozna od tej Twojej.

    OdpowiedzUsuń