Pani w sklepie spożywczym o zmęczonym wyrazie twarzy, sobotni poranek, mokry chodnik po nocnym deszczu. Wychodzę z domu po kawę, nie biorę telefonu, klucze wsuwam w kieszeń jasnego płaszcza, w drugą chowam kilka monet. Tuż za rogiem, jeszcze zanim spojrzę w twarz tej kobiety w sklepie, spotykam P. Mój mózg przez pierwsze setne sekundy wysyła mojemu ciału sygnał nie, to chyba nie on, za chwilę jednak tak zwyczajnie, jak gdyby nigdy nic, mówimy sobie cześć, co słychać?, jakby nie było w tym przypadkowym spotkaniu nic dziwnego.
I może rzeczywiście nie jest.
(I can watch but not take part
where I end and where you start
where you, you left me alone
you left me alone)
te wszystkie nasze miasta bywają czasami zbyt małe.
OdpowiedzUsuńtak, zawsze mnie to zadziwia.
OdpowiedzUsuń