Wieczory z dużą ilością alkoholu, popołudnia z kawą i papierosami (i chyba jedyne miejsce w pobliżu mojej pracy, gdzie w środku dnia możliwa jest ta kombinacja). Historie, które włażą gdzieś pod skórę, mam ich w sobie ostatnio tyle, że mam wrażenie, że potrafiłabym z nich coś upleść i stworzyć opowiadanie, a może nawet książkę.
Jesteśmy jak bohaterki ostatnich odcinków Sex and the city - w innych punktach swojego życia niż 2 lata temu, kiedy nie do końca były pewne czy to co je w życiu spotyka jest rzeczywiście tym, czego od życia chcą. Dziś są już gdzie indziej, pobiegły daleko do przodu; w różny sposób, realizując się na różnych polach, doszły do tego miejsca oznaczonego czarną kropką TU JESTEŚ. I na dodatek dobrze się z tym czujesz.
Wszystkie trzy oprócz tej czwartej, czyli mnie, oczywiście.
To dziwne uczucie dopada mnie w tym tygodniu gdzieś pomiędzy zwykłymi codziennymi czynnościami, które nagle stały się moim udziałem, a na które nigdy wcześniej nie miałam czasu (a może nie chciałam go znaleźć). I chociaż doskonale wiem, że wszystko zależy wyłącznie ode mnie - kierunki, w których idę, ludzie, których w swoim życiu zatrzymuję - nie umniejsza to w żaden sposób tego przerażającego uczucia, że ludzie wokół mnie zaczęli żyć swoim życiem, podczas gdy ja wciąż tkwię w tym samym punkcie zupełnie nie wiedząc jakim cudem wciąż się w nim znajduję.
(Ścieżka dźwiękowa dzisiejszego dnia: The Butcher. Pociągi na trasie miasto W. - miasto P. i ten mężczyzna siedzący naprzeciwko mnie w przedziale tak łudząco podobny do K.)
och, ja bym chciała, żebyś napisała opowiadanie, a może nawet książkę.
OdpowiedzUsuńz ogromną chęcią bym tę książkę przeczytała. opowiadanie też;)
OdpowiedzUsuń